Start  ›  Ulice  ›  Jóżefa Czyżewskiego  ›  Oliwa - Mamuszka  ›

Franciszek Mamuszka, "Oliwa. Okruchy z dziejów, zabytki", Gdańsk 1985, str. 28-30:

Abraham

       Na najpiękniejszym w Polsce cmentarzu, zajmującym południowe zbocze Cypla Oksywskiego, u stóp sędziwego kościółka pamiętającego swymi fundamentami czasy książąt pomorskich spoczął 60 lat temu Antoni Abraham, heros kaszubski, uwieczniony w legendach i gadkach ludowych, nazywany przez współczesne mu pokolenie ziomków "królem Kaszubów". Ta wodzowska nazwa-symbol zrodziła się samorzutnie jako wyraz hołdu i uznania za żarliwą pracę społeczno-narodową, za nieustępliwą walkę z pruskim zaborcą.
       Syn wyrobnika z osady Zdrada pod Puckiem, urodził się 19 XII 1869 r. Po latach najemnej pracy w rolnictwie i leśnictwie osiadł w 1891 r. w Sopocie, gdzie dorobił się małego przedsiębiorstwa przewozowego i domu. W tym czasie związał się z robotniczą organizacją Zjednoczenie Zawodowe Polskie i przede wszystkim z zasłużonym dla polskości Towarzystwem Ludowym "Jedność". W 1909 r., po utracie całego majątku z winy oszusta niemieckiego, osiadł w Oliwie i rozpoczął pracę jako wędrowny ajent, sprzedający maszyny do szycia i rowery.
       Działalność narodowa Abrahama w okresie pobytu w Oliwie od sierpnia 1909 do 1920 r. była najowocniejszą w jego twardym i pracowitym życiu. Przemierzając wzdłuż i wszerz ziemie pomorskie, głównie teren Kaszub, poznawał bezpośrednio złowrogie poczynania germanizatorskie władz pruskich i hakaty, m. in. wywłaszczanie rodaków z ojcowizny, katowanie przez niemieckich nauczycieli dzieci za mówienie po polsku, zamykanie do więzień ich rodziców, wygłaszanie w kościołach z polską ludnością kazań w języku niemieckim itp. Przeciwstawiając się tym zbrodniczym działaniom rozprowadzał po wsiach i miasteczkach gazety i książki polskie, a głównie elementarze. Pełen gorącego patriotyzmu stał się jakby "apostołem sprawy narodowej" wędrującym ze słowem polskim, z gawędami historycznymi, z odczytywaniem fragmentów powieści Sienkiewicza, agitującym za wstępowaniem do Towarzystwa Ludowego. W wielu miejscowościach zakładał jego filie i pojawiał się na zebraniach, by wygłaszać płomienne przemówienia, którymi zapalał i porywał słuchaczy. Za tę działalność wytaczano mu stale procesy, zamykano w więzieniu lub skazywano na grzywny. Bywało, iż podczas zebrania (np. 29 IX 1909 r.) zakuwano go w kajdany. Wyrosła nawet legenda o rozerwaniu łańcuchów i wygłoszeniu przepowiedni, że tak jak on również i Polska zrzuci pęta niewoli.
       Będąc członkiem Polonii oliwskiej Abraham współpracował z miejscowym Towarzystwem Ludowym, a w swoim mieszkaniu trzymał biblioteczkę i przyjmował miejscowych działaczy. Jeszcze dziś wspominają niektórzy mieszkańcy Oliwy o długich nocnych spotkaniach ich ojców u Abrahama. Oliwa była miejscem zbiórek pątników z Pomorza, Dolnego Powiśla i Mazur udających się na odpust do Kalwarii Wejherowskiej. Abraham traktował te masowe zgromadzenia ludności polskiej jako okazję do wygłaszania przemówień patriotycznych. Swoim głosem piorunującym - jak pisała "Gazeta Gdańska" w 1913 r. - opanowywał zebrane tłumy i głosił im płomienne posłania o świętej sprawie polskiej. Słuchano go - informował jeden z dziennikarzy - niemal z nabożeństwem... zwano zbawcą ludu kaszubskiego.
       Wybuch wojny w 1914 r. przerwał działalność Abrahama. Wcielono go do wojska niemieckiego i wysłano na front do Francji, gdzie został ciężko ranny. Po wyleczeniu wrócił w 1916 r. do Oliwy, a po odrodzeniu się państwa polskiego wziął udział w zażartej walce o przyłączenie ziemi gdańskiej do Macierzy. W kwietniu 1919 r. wyjechał wraz z delegacją polską jako przedstawiciel ludu kaszubskiego do Paryża, gdzie toczyły się obrady konferencji pokojowej. Z tej okazji zrodziła się jeszcze jedna legenda o odważnym występie Abrahama u LIoyda George'a, angielskiego premiera. Rąbnąwszy ponoć pięścią w stółT domagał się przyłączenia Gdańska do Polski, grożąc powstaniem Kaszubów. Po powrocie z Paryża musiał się ukrywać przed poszukującymi go żandarmami pruskimi.
       W sierpniu 1920 r. przeniósł się do Gdyni, gdzie nadal pracował owocnie dla kraju. W 1 923 r. przyjął go osobiście prezydent Stanisław Wojciechowski w Warszawie. W tym samym roku, 23 VI Abraham zmarł na raka. Jego pogrzeb był iście królewski.


Początek strony.