Start  ›  Ulice  ›  Spacerowa  ›  Oliwa - Mamuszka  ›

Franciszek Mamuszka, "Oliwa. Okruchy z dziejów, zabytki", Gdańsk 1985, str. 85-86:

"Karlshof"

       Tak nazywał się do 1945 r. skromny parterowy dworek z trójokienną facjatką, stojący przy zbiegu ulic Opackiej i Spacerowej, u podnóża widokowego wzgórza Pachołek. Obiekt ten związany był przez blisko 40 lat z działalnością kulturalno-oświatową i narodową oliwskich organizacji polskich, które pod jego dachem odbywały zebrania, imprezy, wieczornice itp. Opodal, tam gdzie w 1980 r. urządzono mały parking, stał drugi obiekt służący Polonii oliwskiej. Nazywał się pierwotnie "Pacholken", czyli Pachołek. Nazwę tę zmielił w 2 poł. XIX w. na "Waldhauschen". Był to dawny zajazd i stacja omnibusów pocztowych na trasie Gdańsk-Słupsk-Berlin, a od około 1870 r. hotel z restauracją, czynny do 1945 r., kiedy został spalony.
       "Karlshof" stoi na miejscu dawnego dworu, wzniesionego około 1600 r. przez jakiegoś kupca gdańskiego, który nazwał swoją posiadłość dziwnym mianem "Totenhof", czyli "dworem żałobnym". Jego wygląd i dzieje do pocz. XIX w. nie są nam znane. W 1793 r. Karl Hohenzollern, pełniący z nominacji króla pruskiego funkcję opata oliwskiego, pozyskał sąsiedni teren leśny wraz ze wzgórzem Pachołek. Jego następca na tronie opackim - Joseph Hohenzollern zaokrąglił tę posiadłość, nabywając w 1810 r. "Totenhof". W 1816 r. polecił zburzyć rezydencję patrycjuszowską i postawić na tym miejscu neogotycki dworek. W 1828 r. posesja ta przeszła w ręce sprowadzonego przez Hohenzollernów z Berlina ogrodnika Saltzmanna, twórcę angielskiej części parku oliwskiego i założenia ogrodowego na Pachołku.
       Jeden z późniejszych właścicieli dworku otwarł w nim w 1882 r. hotelik z restauracją i nazwał go "Karlshofem". Pragnąc uzyskać dużą salę restauracyjną i równocześnie imprezową oraz pokoje hotelowe postawił w 1890 r. brzydką dobudówkę od strony północnej. W tym właśnie "Karlshofie" gościły od 1892 r. polskie towarzystwa, korzystając z sali mieszczącej 300 osób lub latem z urządzonego na zapleczu "ogródka", gdzie znajdowały się tarasy ze stolikami i ławami, parkiet dla tańczących, altanki, strzelnica itp.
       Właściciele "Karlshofu" chętnie wynajmowali Polakom salę lub "ogródek" w lesie, oczywiście z myślą o zarobku. Władzom pruskim i miejscowej hakicie, której komórka działała w Oliwie, nie w smak były polskie imprezy. Pewnego razu doszło w związku z tym do brutalnego napadu niemieckich marynarzy i miejscowych szumowin na "Karlshof. Wybito w lokalu szyby, zniszczono urządzenie sali oraz bufet, wyrządzając właścicielowi straty w wysokości 5000 marek.
       Tuż obok dworku zachował się przy ul. Opackiej stary domek z 1 poł. XIX w., należący niegdyś do parafii. W początkach naszego stulecia pełnił on rolę klasztorku niemieckich sióstr diakonisek, do czasu wybudowania dla nich siedziby przy ul. Cystersów 7, mieszczącej obecnie przedszkole.


Początek strony.