Start  ›  Ulice  ›  Opata Jacka Rybińskiego  ›  Am Schloßgarten 9  ›  Gazety z lat 1964-1995  ›

Głos Wybrzeża. 1964 rok (nr 22?)

      - Jesteśmy kompletnie zmęczone - mówi kierowniczka biblioteki w Oliwie, p. Danuta Dmitrejew. - Proszę sobie wyobrazić, że przewinęło się dziś przez bibliotekę ok. 230 osób. Wypożyczyliśmy 320 książek dla dorosłych.
      W tym samym czasie, a była to sobota, przez bibliotekę i czytelnię młodzieżową przeszło ok. 200 dziewcząt i chłopców. Wypożyczono im 234 książki. Nie był to bynajmniej dzień szczytowej frekwencji. Zdarza się, że przez obie biblioteki - dla dorosłych i młodzieży - przewija się dziennie 70 lub 800 osób. Placówka ta bowiem obejmuje swoim zasięgiem ogromny obszar Oliwy, leżący między granicą Sopotu, Ogrodem Zoologicznym ul. Abrahama aż po lotnisko.
      W ciasnym lokalu, składającym się z czterech skromnych pomieszczeń, a należącym w zasadzie do przychodni obwodowej znajduje się bardzo bogaty księgozbiór - literatury pięknej, popularno-naukowej i młodzieżowej. CO roku przybywa ok. 2 tys. tomów. Przybywa także czytelników. W końcu poprzedniego roku było ich 2.378, a we wrześniu bież. roku jest już 2.612.
      Ze zbiorów biblioteki korzystają wszyscy mieszkańcy Oliwy, w tym w bardzo dużym stopniu dokształcający się i młodzież szkolna. Poza tym biblioteka spełnia funkcję domu kultury. Organizuje bowiem również spotkania z autorami, artystami, ludźmi nauki. W planie pracy nie brakuje także różnego rodzaju konkursów, zbiorowych wycieczek z czytelnikami do muzeum, teatru itp. W czytelni młodzieżowej rozwija się sekcja plastyczna. Na lekcje rysunku przychodzi dziennie ok. 50 dzieci. Trudno wprost zrozumieć, jak oni się mieszczą w malutkim pokoiku. Od rana do wieczora ta skromna placówka tętni życiem.
      Biblioteka swoim zasięgiem obejmuje także okoliczne zakłady pracy. Organizuje tam również spotkania i pogadanki oraz zakłada filie biblioteczne. W roku bieżącym powstały dwie tego rodzaju placówki.
      Nie brak jednak i kłopotów. Przede wszystkim sprawa lokalu. Mimo iż od lat mówi się o przeniesieniu biblioteki do większego pomieszczenia, dotychczas nic się nie zmieniło. A tym czasem czytelnicy, szczególnie młodzież ucząca się i pracująca (mieszkańcy hoteli robotniczych), domagają się uruchomienia czytelni naukowej, w której można byłoby spokojnie przeczytać odpowiednią lekturę. W dziale młodzieżowym przydało by się pomieszczenie dla plastyków, a przede wszystkim chociaż jeszcze jeden pokój dla księgozbioru, który już nie mieści się w półkach.
      Zdajemy sobie sprawę, że z lokalami w Oliwie nie jest łatwo. Ale dobra działalność tego rodzaju placówki, jak biblioteka, jest jednakże uwarunkowana odpowiednim pomieszczeniem. W przypadku biblioteki oliwskiej nie ma mowy o poszerzeniu jej pomieszczeń. Gospodarz budynku - Obwodowa Przychodnia - także odczuwa brak pomieszczeń.
      Biblioteka, którą swego czasu umieszczono przy przychodni tylko czasowo, nie ma obecnie warunków dalszego rozwoju. To samo dotyczy Obwodowej Przychodni. Dlatego też, mimo trudności lokalowych, nie można zapominać o tek palącej sprawie.

(d)



Gazeta wydana w 1972 roku

140 tysięcy złotych na zakup książek

      Z okazji 15-lecia Klubu Przyjaciół Książki przy filii nr 2 Biblioteki Woj. i Miejskiej z siedzibą w Oliwie, przewodnicząca jego Jadwiga Kowalczyk złożyła bardzo interesujące sprawozdanie. Klub przejawia ożywioną działalność wśród czytelników. Może on się poszczycić zorganizowanie sekcji młodych czytelników, sekcji szachistów, koła prelegentów, nawiązaniem współpracy ze szkołami i organizacjami społecznymi, a nawet z Węgierskim Instytutem Kulturalnym. Przedstawiciel jego był gościem klubu.
      Na pierwszym zjeździe Klubów Przyjaciół Książki, oliwska placówka została szczególnie wyróżniona za ożywioną działalność. Uznanie swoje wyraziło także Ministerstwo Kultury w biuletynie wydanym po zjeździe.
      Członkowie klubu w okresie 15 lat, z drobnych składek, zakupili książki dla biblioteki wartości 140 tyś. złotych. Ostatnio poważne sumy przeznaczają na ich oprawianie. Ścisła współpraca klubu z biblioteką nawiązana przed 15 laty dzięki inicjatywie jego pierwszego przewodniczącego R. Wójcickiego, przetrwała do dziś, mimo że w tym czasie zmieniało sie kierownictwo biblioteki. Aktualna kierowniczka R. Łopińska, podobnie jak jej poprzednicy dokłada starań, aby działalność klubu, w skromnych warunkach lokalowych biblioteki, mogła pomyślnie sie rozwijać.
      Można więc życzyć przyjaciołom książki dalszych owocnych lat współpracy z biblioteką dla dobra czytelników.

(d)



Bibliotekarz Gdański, 1975 rok

      Po zamęcie okresu wojennego, po cierpieniach i tułaczkach, przystępując do budowania nowej rzeczywistości - ludzie szukali oparcia w myśli teoretycznej lub po prostu potrzebowali oderwania od dnia codziennego i przeniesienia się w krainę marzeń i fikcji. Jak najszybsze uratowanie ocalałego zbioru było nakazem chwili.
      Usuwając więc na plan dalszy rozważania nad przyszłą wielką siecią czytelnianą, należało już od zaraz:
      1 - udostępnić posiadane zasoby
      2 - zająć się remontem lokali i przystosowaniem ich dla celów bibliotecznych
      3 - ustalić podstawy organizacyjne wypożyczalni powszechnych.
      Wobec ogromu zniszczeń, braku komunikacji - pierwsze placówki otwierano tam, gdzie istniały ku temu chociaż względne warunki pracy - dyrektor Biblioteki doc. dr Marcin Pelczar polecił mi zorganizowanie wypożyczalni książek w Oliwie.
      Otrzymałam 2500 wol., które należało skatalogować, osygnować, podzielić na podstawowe działy (beletrystyka, młodzieżowe, popularno-naukowe), przygotować karty czytelników. Brak było papieru i jakichkolwiek pomocy. Pierwszy katalog alfabetyczny autorski sporządziłam w zwykłym brulionie, gdzie poza autorem, tytułem, miejscem i rokiem wydania nie było żadnych bliższych danych wydawniczych. To na początek musiało wystarczyć.
      Otwarcie wypożyczalni w Oliwie przy ul. Grottgera 12, pierwszej na terenie wyzwolonego Gdańska, nastąpiło 22 lipca 1945 roku łącznie z otwarciem Klubu Pracowników Zarządu Miejskiego.
      Wypożyczalnia była ogólnie dostępna, czynna rano i po południu. Warunki lokalowe były dobre, nawet zabezpieczono opał na zimę. Niestety, jesienią lokal klubu został zabrany i wypożyczalnia przeniosła się do jednego pokoju przy ul. Orkana 9, który był bez szyb i ogrzewania. Tak przetrwano zimę 1945/46. Początkowo pracowałam sama, a w roku 1947 - 17 kwietnia przyszła do pomocy kol. Stanisława Michowicz, która później samodzielnie prowadziła tę placówkę.



Głos Wybrzeża z dnia 12. 11. 1993 r.

Świat romansów i lektur

      Co gdańszczanie czytają najchętniej? Jak wynika z danych miejskich bibliotek największą popularnością w mijającym roku cieszyła się literatura żydowska i południowoamerykańska. Rzadziej sięgaliśmy po klasykę, literaturę popularnonaukową. A - co najdziwniejsze - kryminały. Gdy dwa lata temu robiliśmy podobną sondę, w bibliotekach i czytelniach klientów było jak na lekarstwo. Wówczas bój o palmę pierwszeństwa wygrywało wideo.
      Obecnie na szczęście nastąpił powrót do dobrej książki - twierdzi kierowniczka biblioteki przy ul. Westerplatte - Barbara Mayer. Gdy po dwudziestu latach wróciłam do zawodu, stwierdziłam, że większość "starszych" klientów placówki w dalszym ciągu korzysta z naszych księgozbiorów. W dodatku o kilkanaście procent zwiększyła się liczba czytelników, którzy nie przekroczyli jeszcze 20 lat. Przeciętnie w ciągi dnia wypożyczamy ok. 200 pozycji, co w porównaniu do lat ubiegłych jest sukcesem. Odwiedzających czytelnie i biblioteki można podzielić na kilka grup. Osoby po 60. - referują literaturę łatwą i przyjemną, słowem książki z serduszkiem. Uczniowie szkół podstawowych szukają głównie literatury fantastyczno-naukowej, komiksów i lektur obowiązkowych. Studenci wolą książki ambitne, obecnie głównie autorów pochodzenia żydowskiego. Nie gasnącą popularnością cieszy się również literatura amerykańska i południowoamerykańska. Sporadycznie natomiast wypożycza się kryminały i horrory. Nie jest wykluczone, że w tym konkretnym przypadku wygrało wideo. Odwrotnie niż w bibliotekach - w wypożyczalniach kaset najbardziej chodliwe są właśnie opowieści kryminalne.
      Niestety najbardziej poczytne książki giną częściej niż w latach ubiegłych. Zapewne jednym z powodów kradzieży jest fakt zubożenia społeczeństwa. Drugi zaś jest prozaiczny i kradzież jest obecnie łatwiejsza, bo w ciągu ostatnich miesięcy z powodów finansowych musiano zwolnić wielu pracowników bibliotek. Złodzieje korzystają więc z okazji.

RZ



Gazeta Wyborcza z dnia 13.07.95 (nr 161/1323)

GDAŃSK. Pięćdziesiąt lat bibliotek publicznych.

      Na kameralnej ulicy Obrońców Westerplatte w Oliwie, znajduje się niewielka biblioteka. Mało kto wie, że jest to pierwsza powojenna placówka biblioteczna w Gdańsku.
      22 lipca 1945 roku doc. dr Marcin Pelczar podjął decyzję o tworzeniu sieci miejskich bibliotek publicznych. Wobec ogromu zniszczeń i braku komunikacji umiejscawiano je tam, gdzie były ku temu warunki. Pierwsza gdańska wypożyczalnia miała początkowo swoją siedzibę przy ul. Grottgera w Oliwie. Dopiero następne powstały w centrum miasta. Liczący początkowo 2.500 wolumenów oliwski księgozbiór nigdy nie opuścił tej dzielnicy. Losy biblioteki bywały różne. Wypożyczalnia egzystowała nawet w jednym pokoju, pozbawionym okien. Po sześciu przenosinach, w 1968 roku oliwscy bibliotekarze trafili do dzisiejszej siedziby.
      W obecnych, trudnych dla kultury, wypożyczalnia całkiem nieźle daje sobie radę. Personel własnymi siłami wyremontował liczące 100 m kwadratowych pomieszczenia. Na pięćdziesięciolecie placówki ROM wymalował klatkę schodową i odnowił łazienkę. W tym roku pojawiło się także więcej nowych książek. Oprócz większych nakładów budżetowych, ludzie znoszą sporo darów. Nowością jest nieodpłatne pozyskiwanie od osób prywatnych romansów i popularnych czytadeł. Kierownik oliwskiej Filii nr 2 Barbara Mayer patrzy w przyszłość z umiarkowanym optymizmem. Oliwa to dzielnica starych ludzi. Marzeniem pani kierownik jest poszerzenie biblioteki o niewielki klub seniora. Niektóre starsze panie korzystają z zasobów oliwskiej "dwójki" od 50 lat. W Kole Przyjaciół Biblioteki znajdują się i 90- letnie staruszki. Nie mają one gdzie spokojnie wypić kawy, porozmawiać z koleżankami czy zagrać w brydża. Pomimo braku odpowiedniego pomieszczenia, kwitnie tu życie towarzyskie. Ostatnio personel biblioteki pomógł zorganizować telewizor dla jednej z czytelniczek.
      "Żyć z ludźmi i dla ludzi" to od wielu lat dewiza oliwskiej wypożyczalni.

Bartosz Gondek


Początek strony.